Celebrity, czyli możemy wykorzystać twarze...

Celebrity to powszechnie znana osoba, której wizerunek wykorzystuje się do marketingu, u nas najczęściej to znany aktor, reklamujący np. banki. Ale są też inne możliwości. Powszechną praktyką np. w Ameryce jest, że osoby publiczne wspierają swój wizerunek poprzez udział w kampaniach organizacji pozarządowych, charytatywnych itp., czyli de facto robią reklamę siebie przy użyciu środków poza reklamą stricte, ale jednak korzystając z warsztatu PR. Pozytywne złudzenie polega na tym, że nie dostają pieniędzy za reklamę produktów, więc ich zaangażowanie jest bezinteresowne. Błąd. Ogrom rynku usług doradczych PR, liczonego w dziesiątkach miliardów, powinien o złudzeniu ostatecznie przekonać.
Mamy na swoim terenie kilka gwiazd, które powinniśmy dla promocji wykorzystać, a one byłyby z tego najprawdopodobniej zadowolone. Pierwszym skojarzeniem jest dla mnie mistrz olimpijski Robert Korzeniowski, którego charakterystyczną szczupłą sylwetkę, sunącą nieprawdopodobnie wydłużonym krokiem, miałem okazję widywać podczas treningu na gminnej drodze przy lesie. Gwiazda sportu nie miałaby chyba za złe użyczyć swej twarzy non-profit dla dobra lasu, po którym biega? Korzeniowski mieszka co prawda w Krakowie, ale stołeczną siedzibę ma w Izabelinie.
Znanych osobistości jest dużo więcej: wśród historycznych jest np. Prymas Tysiąclecia i Ryszard Kapuściński, o Chopinie nie wspomnę...
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać



